5 albumów, które pozwolą Ci się zatrzymać

Być może wiecie na czym polega ten problem, gdy macie ochotę czegoś posłuchać, ale sami nie wiecie czego? Czasem potrzeba solidnego ładunku mocnych brzmień. Innym razem delikatnych brzdęków, które nie będą się zbytnio narzucały. Jednego dnia szukacie agresywnych perkusji przepuszczonych przez dziesiątki efektów, a następnego stonowanych smyczków lub rozciągających się w nieskończoność syntezatorów.
Raz potrzeba Wam klubowej petardy, a kiedy indziej klasycznego soundtracku robiącego jedynie za tło. 

To oczywiście nic złego, zbyt dobrze znam ten stan z autopsji. Mam jednak zawsze kilka “pewniaków” i wiem, że w danym czasie idealnie przypasują do aktualnie pożądanego gatunku. Są to najczęściej albumy dość dobrze sprawdzone, które przetrwały moją próbę tzw. zauroczenia, a więc nie przestałem ich słuchać po tygodniu czy dwóch. A uwierzcie mi, wiele świetnie zapowiadających się płyt nie dało rady zostać ze mną na dłużej 😉

W tym konkretnym tekście przedstawię Wam małe co nieco z pogranicza gatunków ambient, downtempo czy modern classical, często noszące znamiona popu i oczywiście elektroniki.
Nie raz romansujące także z nieco bardziej odważnymi, eksperymentalnymi dźwiękami.

Ot, pięć albumów, które znakomicie uzupełniają moje zapotrzebowanie na harmonię, wyciszenie lub dosłownie “zawieszenie”, choćby przez kilka chwil. Teraz przynajmniej rozumiecie, o co chodzi w tytule, którego za cholerę nie mogłem wymyślić! Absolutnie nie będą to wyłącznie super nowości wyciągnięte z preorderów, ale też nie jakoś szczególnie starsze albumy.
Zdecydowałem też, że pominę “oczywiste oczywistości”, jak ambient GASa, nowoczesną klasykę Hani Rani czy do znudzenia przeze mnie wychwalanego Peak’a od Tomka Mreńcy.
To oczywiście złoto w każdym akordzie, ale, jak to mówią… let’s go deeper!

Plus, rzecz jasna, warunek konieczny: wyszło na winylu!

Rafael Anton Irisarri – Solastalgia

Pierwszy odsłuch tego albumu dość mocno na mnie zadziałał. Brzmi on tak, że od samego początku czuć potęgę dźwięków, które z całą mocą górują nad słuchaczem.
Klimat na naszej planecie się zmienia, a tempo tych zmian znacznie przekracza normy znane z dawnych czasów. “Solastalgia” jest neologizmem, za który odpowiada Australijski filozof Glenn Albrecht. Termin ten oznacza smutek i niepokój odczuwany w związku ze zmianami zachodzącymi w środowisku naturalnym.

Rezydujący w Nowym Jorku kompozytor i producent ambientowy Rafael Anton Irisarri pewnego dnia wyjechał do bezludnych lasów. Tam, w okowach śniegu i mrozów stworzył album oddający jego uczucia. Otwarcie mówi o tym, że człowiek jest nieodłącznym czynnikiem niekorzystnych zmian i rozmyśla nad tym, co w środowisku przemija. A przemyślenia swoje przekładna na brzmienie.

O ile z jego przekonaniami można się zgadzać lub nie (nie uwzględniając faktów), o tyle faktycznie coś w tej muzyce jest.
Solastalgia przytłacza i zasmuca – to były moje pierwsze odczucia, zanim jeszcze zanurzyłem się w znaczenie i przesłanie. Dopiero później spojrzałem na tytuły: Kiss All The Pretty Skies Goodbye, Visible Through the Shroud, Coastal Trapped Disturbance czy Decay Waves.
Muzycznie Solastalgia jest zbudowana z ogromnej liczby warstw instrumentalnych, niemiłosiernie przefiltrowanych i okaleczonych, pełnych brudu i zanieczyszczeń.
Pomimo tego czuć ich monumentalność. Jest to ambient pełną gębą!
W jednym z wywiadów Irisarri został zapytany czy to jest “pesymistyczny album”, na co odparł, że woli o nim myśleć w kategorii “pełnego nadziei mroku”.

Zła wiadomość jest taka, że album jest bardzo trudno dostępny na winylu. Większość sklepów wyprzedała już nakład, a prywatni handlarze dość szybko podnieśli ceny kilkukrotnie.

Olga Wojciechowska – Infinite Distances

Polski akcent (ale nie jedyny) w tym małym zestawieniu, jednak poziom jak najbardziej światowy!
Olga Wojciechowska nie jest w naszym kraju bardzo znaną artystką. Jest wręcz rozczarowująco mało znana, co z jednej strony mnie zasmuciło, ale z drugiej ucieszyłem się, że trafiłem na taką perełkę. Sama artystka jest tego zresztą świadoma. Udało nam się zamienić kilka zdań, w których przyznaje, że obecnie spogląda w innych, zagranicznych kierunkach. Być może nasz rynek musi jeszcze nieco dojrzeć?

Po pierwszym przesłuchaniu napisałem do Olgi maila i przyznałem się: jestem oczarowany, zupełnie, bez reszty! Infinite Distances dostarcza masę pozytywnej energii i blasku.
Jest doskonałym połączeniem klasyki, elektroniki, rozbudowanych tekstur dźwiękowych. Wszystkie razem pięknie się komponują i leniwie rozwlekają, tworząc relaksujące, niespieszne tempo albumu.

Utwory są przyjazne. Tworzą wspólnie ciekawą historię, a poprzez dedykację artystki (“Dla babci”) zgaduję, że są też pełne osobistych emocji i wspomnień.
Album jest nadal dostępny, a wydany został na pięknym, czerwonym winylu.

 

A Winged Victory for the Sullen – The Undivided Five

The Undivided Five to trzeci, studyjny album duetu A Winged Victory for the Sullen.
Jest najbardziej mainstreamowy ze wszystkich tu opisanych, a wydany został  sumptem Ninja Tune. Jednocześnie, pomimo szufladkowania artystów w kategorii ambient, jest to album najmniej ambientowy. Powiedziałbym “czysty”, gdzie instrumenty są wyraziste, melodie piękne i proste, całość nieprzesiąknięta dodatkami i ozdobnikami.

Jest to jednocześnie idealne panaceum, niemal natychmiast poprawiające samopoczucie i pozwalające oderwać się od rzeczywistości.
Nie ma co tu za wiele pisać, warto za to posłuchać.

 

Hior Chronik – Blind Heaven

Tym razem idziemy o krok dalej, niż na wyżej opisanym The Undivided Five.
Dodatkowo idziemy w zupełnie innym kierunku, niż wcześniejszy album artysty, Descent. Tam czuć było wyraźną inspirację klubowym klimatem i twórczością spod znaku Ki Records. Sam Hior zresztą jasno się do tego przyznaje.

Blind Heaven to znacznie spokojniejsze wydawnictwo, które wraca do wcześniejszego kursu i dopasowuje się do klimatów, z których artysta był znany. Rezydujący w Berlinie, a pochodzący z Aten Chronik nie lubi jednak stagnacji. Dlatego nawet w swojej ulubionej płaszczyźnie muzycznej szuka i kombinuje.

Tym razem pozwala nam zanurzyć się w minimalistyczne kreacje, miraże klasyki i gatunku ambient, pełne dronowych przeciągnięć i pląsających się w tle syntezatorów.
Album jest odczuwalnie nowocześniejszy.

Poza tym, dzięki koncertowaniu i licznym kontaktom, które udaje mu się wówczas zawierać, Hior zaprosił do współpracy kilka ciekawych osób. Z mojego/naszego punktu widzenia najciekawszą jest chyba Hania Rani.
Co ciekawe, nie tak dawno on sam przepowiedział polskiej artystce, że z pewnością czeka ją wielka sława. Sporo razem koncertowali, więc wspólne “coś” było raczej kwestią czasu.

   

Aril Brikha – Dance Of A Trillion Stars

Piszą o nim, że to ambient, że to album dla marzycieli. Wypełniony po brzegi “kosmicznymi” dźwiękami, harmonijnie odbijającym się echem i pogłosami tworzącymi bardzo charakterystyczny klimat.
Dla urodzonego w Teheranie Arila jest to także eksperyment. W końcu od początku swojej przygody z produkcją muzyczną dał się poznać jako artysta skoncentrowany na tanecznych brzmieniach, łączący muzykę house i techno. A tutaj spokój, powolne tempo, które raz, może dwa razy ledwo wyczuwalnie przyspiesza regularnym bitem.

To oznacza mniej więcej tyle, że z płytą zapoznają się nie tylko zagorzali fani Arila, lecz także osoby lubujące się w nieco innych, znacznie spokojniejszych klimatach. Niestety, ze względu na tych pierwszych, można między innymi znaleźć dość słabe oceny albumu. Nie powinno Was to jednak zniechęcić, gdyż to zwyczajnie inna, muzyczna ścieżka. Zupełnie zrozumiałe jest, że może nie odpowiadać fanom pulsującego techno w stylu Groove La Chord, który artysta wypuścił w latach 90-tych.

Dance Of A Trillion Stars ma świetny klimat. Nawet jeśli pozwolimy muzyce delikatnie pląsać się w tle podczas robienia czegokolwiek – będzie miło.
Każdy odsłuch pozwala płycie nieco bardziej rozwinąć skrzydła i sprawia, że całość pasuje nam jeszcze bardziej.
Wersję winylową możecie kupić na przykład w sklepie Plays.pl

 

 

Może spodoba Ci się:

MILENA GŁOWACKA – Immensity EP

VENTER – Venter LP

CARBON BASED LIFEFORMS – Derelicts

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.