EXTRAWELT – Unknown

Duet Extrawelt po raz dziesiąty wydał na świat album długogrający. Dziesiąty jako “duet”, ale czwarty jako “Extrawelt”.
Nie powiem, że rzuciłem się po niego z jakimś absolutnym szałem w oczach – raczej ze spokojem, nieco pewny tego, że będzie to kolejne, dobre wydawnictwo. Bo umówmy się – o tych dwóch Panów można być spokojnym. Nie odwalą niczego dziwnego, nie wypuszczą szajsu. Niemiecka solidność to w ich wypadku idealne określenie.

Inna sprawa, że fani cenią ich także za odwagę i konsekwencję, bo każdy kolejny album prezentował nieco nowy, eksperymentalny obszar. Nowy kierunek rozwoju, który odczuwalnie był inny od poprzedniego, a jednocześnie przesiąknięty specyficznym dla Extrawelt brzmieniem. I co ważne – za każdym razem materiał był spójny, bez miejsca na przypadkowe rzeczy.

Taką właśnie spójną historię dostajemy także tym razem i ponownie wybieramy się w podróż na nieco nowy teren, w moim odczuciu znacznie mniej przyjazny, niż miało to miejsce w przypadku poprzedniego albumu Fear of an Extra Planet.
Tam było mocno progresywnie i choć owszem, były także techniczne numery, to momentami zbyt mocno to wszystko przypominało współczesną muzykę house. Nie ma w niej oczywiście nic złego, ale nie spodziewam się po Extrawelt muzyki house, tak jak nie spodziewam się po Davidzie Guetta… w sumie niczego się po nim nie spodziewam…

Extrawelt

Przez chwilę myślałem, że albumowi Unknown bliżej do In Aufruhr, do którego zresztą lubię sobie raz po raz wrócić.
Ale jednak nie, to jeszcze inny kierunek.

Unknown idzie mocno w stylistyke electro, takiego nowoczesnego, a wspomniane progresywne dźwięki zostały zastąpione przez mięsiste basy. Trochę zalatuje oldschoolem.
Z tego względu warto albumu słuchać na dobrych głośnikach, które w pełni oddadzą charakterystyczne brzmienie Extrawelt. Wcześniejsze albumy miały już na swoich albumach podobne kawałki, ale tutaj mamy ich cały zestaw i jest to niezwykle przyjemne.
Generalnie muszę się przyznać, że Unknown nie trafił w moje gusta przy pierwszym odsłuchu. Nie była to przysłowiowa miłość od pierwszego, ale wszystko pięknie zatrybiło i zostawiło jakiś ślad w głowie. Na tyle głęboki, że musiałem przesłuchać album jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze.

Uzależnia.

Trzeba zrobić głośniej.

Extrawelt

 

Może spodoba Ci się:

DAUWD – Theory od Colours

JANKA – Krzyżacy

Kuba Sojka – Odliczanie trwa

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.