YOKOO & RETZA – Euneirophrenia

Ostatnio jestem bardzo monotematyczny, jeśli chodzi o muzykę taneczną. Nie dzieląc jej na house, minimal, techno czy wszystkie inne odgałęzienia, cała moja uwaga skupiła się na nowym albumie Extrawelt, o którym zresztą co nieco napiszę już niebawem. Tymczasem, w nieco bardziej “miękkim” klimacie trafiłem bardzo ciekawą EPkę, która błyskawicznie przekonała mnie do siebie.
Błyskawicznie, czyli już przy pierwszym nagraniu z czterech.

Biorąc pod uwagę, że deep house nie gości tutaj zbyt często, warto poświęcić chwilę na poznanie Euneirophrenia – minialbumu autorstwa YokoO & Retza. Będzie krótko, ale nie można tego pominąć.

 

Euneirophrenia… że co?

Euneirophrenia to określenie dobrego samopoczucia, jakie towarzyszy nam, gdy się wyśpimy. Dokładniej mówiąc – towarzyszy nam bezpośrednio po obudzeniu, gdy skończymy śnić o czymś przyjemnym. Euneirophrenia jest przeciwieństwem Malneirophrenii – stanu niepokoju, który odczuwamy budząc się po koszmarach.
Jak zapewne się spodziewacie, dobre samopoczucie jest także obecne, gdy słucham tej EPki.

YokoO & Retza – Euneirophrenia Mamy to na winylu

Najprościej można EPkę Euneirophrenia opisać jako deep house, o czym już wspomniałem. Oprócz utworu tytułowego, na winylu znajdziemy również trzy inne nagrania: Orenda (wewnętrzna moc, duch, obecny w każdym stworzeniu i przedmiocie), Tarantism (zwany także manią tańca) oraz Yügen (poczucie piękna wszechświata, lecz także piękna ludzkiego cierpienia). Wydawnictwo pojawiło się na rynku sumptem labela All Day I Dream, a więc szanowanej wytwórni założonej przez Lee Burridge i Matthew Dekaya.

Panowie YakoO i Retza rozpoczęli wspólną pracę nad projektem w Berlinie w 2016 roku. Tam też powstały zarysy większości nagrań – poza jednym, które zostało stworzone w Melbourne, w studio należącym do Retzy. YakoO odpowiada za ostateczne szlifowanie materiału i nadanie mu kształtu, który obecnie możemy usłyszeć.

YokoO & Retza – Euneirophrenia Mamy to na winylu

 

Bujaj się!

Całość jest spójna, w podobnym stylu. Idealnie brzmi zarówno na głośnikach, jak i na słuchawkach. Pięknie tworzy klimat także podczas podróży samochodem, jednak tutaj ze względów technicznych nie polecam wersji na winylu.
Nagrania przepełnione są bitem charakterystycznym dla deep house, pełne przyjemnych, wręcz “otulających” melodii budowanych przez delikatne syntezatory, klasyczne instrumenty i pojawiające się raz po raz, lecz niezwykle wpadające w ucho, egzotyczne motywy. Raz brzdęknięcie jakiegoś mało znanego instrumentu, za chwilę przelatujący chóralny głos.

Do relaksu i tupania nóżką – pasuje idealnie!

 

Może spodoba Ci się:

JOHN TALABOT – fin

TIM ENGELHARDT – Moments of Truth

LAKE PEOPLE – Point EP

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.