MONTY – Hold Me Back

Po małej przerwie nadszedł czas powrotu do pisania o czarnych płytach. Generalnie trochę rzeczy przegapiłem i teraz jest ta chwila, gdy w szaleńczym tempie nadrabiam zaległości ostatnich tygodni. Całkiem przyjemna rzecz, jak się okazało. Dobra strona takiej przerwy to między innymi fakt, że producenci i wytwórnie nie próżnowali, katalogi wzbogaciły się o nowe, czarne krążki. Gatunkowo przekrój ogromny, ale na pierwszy ogień postanowiłem wziąć coś mniejszego, jednak mocno kopiącego. Wytwórnia 1985 Music, EPka Hold Me Back, artysta: Monty.

Może nie jest to jakiś typowy headliner połamanych brzmień, ale miłośnicy gatunku zdecydowanie nie przeszli obojętnie obok tego albumu. Młody, pochodzący z Tuluzy Francuz ma na koncie już kilka wydawnictw, związany jest ze znakomitymi wytwórniami, jak Critical Music, Invisible czy Plasma Audio. Tym razem płyta wyszła pod skrzydłami 1985 Music – labela należącego do Alixa Pereza.

MONTY Mamy to na winylu

EPka składa się z czterech nagrań, które Monty dobrał bardzo dobrze. Jest to drum and bass czerpiący rozwiązania z neurofunku, ale jednocześnie pełen przyjemnych, głębokich dźwięków, znakomicie dopasowanych wokali czy lekko trance’owych syntezatorów. Połączenie wszystkiego jest na tyle ciekawe i dobrze rozplanowane, że nie ma tu niczego, co mogłoby sprawiać wrażenie niepotrzebnego. Jeśli macie w domu dobre nagłośnienie, to na pewno poczujecie się dopieszczeni przez niskie tony.

Premiera Hold Me Back EP w formie cyfrowej miała miejsce 4 sierpnia i w niecały tydzień znalazła się na pierwszy miejscu w DNB Top10 na Beatporcie. Jasna sprawa, że wersja winylowa jest dużo bardziej warta uwagi!

 

Może spodoba Ci się:

LEWIS JAMES – Megacholy

Naibu – Corners

Fourward – fantastyczna czwórka

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.