Fourward – fantastyczna czwórka

Spośród wszystkiego, co możemy usłyszeć w naszych krajowych radiostacjach, zobaczyć na kanałach VIVA czy jej podobne, zasadniczo na drum and bass możemy trafić niemal tak często, jak na pustą kasę w markecie. Jeśli już uda nam się już trafić na takie cudo, to najczęściej jest to… nie inaczej: komercyjny przebój, który stara się ze wszystkich sił obrzezać tradycyjne połamane bity i chapnąć jak najwięcej z chwytliwego popu. Dostajemy więc ładną melodyjkę, słodki wokalik i trzy minuty ubiegające w tempie niemal 170 BPM.

Fani połamanych brzmień na samą myśl o tym wykręcili właśnie twarz z obrzydzenia, choć ja czasem lubię wrzucić do playlisty coś komercyjnego. Z umiarem oczywiście. Niemniej jednak tym razem będzie o czymś zdecydowanie mniej popularnym, mocniejszym i zdecydowanie bardziej… łupiącym. Bohaterem będzie metaliczny neurofunk made by Austria, a dokładnie wskazując – nadal dość świeży album wypuszczony przez chłopaków z Fourward.

Fourward - Expansion

Fourward, jak sama nazwa trochę sugeruje, to czwórka gości z Austrii właśnie: Łukasz, Ludwik, Dominik oraz Mikołaj. Panowie wzbogacają europejską scenę drum and bass, stojąc w rzędzie z takimi artystami, jak Noisia, Enei, Black Sun Empire czy The Upbeats, choć są nieco mniej znani. Będąc bardziej konkretnym – reprezentują wspomniany neurofunk, a więc odmianę zdecydowanie mocniejszą, opierającą się na syntetycznym basie i mocnej perkusji. Jeśli w tej chwili włączyliście Youtube, to zapewne obserwujecie z przerażeniem, jak membrany chcą wyskoczyć z Waszych głośników. Spokojnie, wszystko jest pod kontrolą 🙂

Wiem, że dość często opieram się na Wikipedii, która po prostu w sposób łopatologiczny tłumaczy niezrozumiałe rzeczy. I tym razem nie mogę się powstrzymać, aby zamieścić tutaj wesoły cytat. Mianowicie: “(…) charakterystyczną cechą neurofunku jest najczęściej używana gama dźwięków,
tj. gama Molowa Naturalna (tercja, seksta oraz septyma pomniejszone), z naciskiem na subdominantę. Właśnie skala dźwięków i intensywnie zreverbowane dźwięki lead tworzą atmosferę neurofunku. Rytm z kolei to zazwyczaj jeden dość prosty break w tempie 160-180bps, oparty na synkopie (kick, hat, snare, hat, hat, kick, snare, hat).

Easy, right?

Fourward - Expansion

Generalnie Europa jest dość mocnym przedstawicielem w tym segmencie muzycznym. To tutaj subgatunek został wykreowany, rozpromowany i tutaj tworzy się największe palpitacyjne killery. Skupmy się jednak na bohaterach wpisu, a więc formacji Fourward.

Album Expansion to w zasadzie jazda na pełnych obrotach od samego początku. Można było tego oczekiwać, jeśli słuchało się wcześniejszych muzycznych wyczynów tej ekipy, ale mimo wszystko wydaje mi się, że jest jednak o ten jeden bieg wyżej, lepiej i mocniej. Poszczególne nagrania mają nieco mniej transowych plumkań czy miękkich basów, zdecydowanie bliżej im do surowych,
ale i mocniejszych brzmień. Różnica jest mocno zauważalna, jeśli na przykład porównamy nowe wydawnictwo z albumem Episodes, wydanym pięć lat wcześniej.

Wypuszczone ostatnio, czyli powiedzmy w czasie dwóch lat, Epki i single sugerowały, że styl chłopaków ewoluuje i delikatnie idzie właśnie w tym kierunku, którego podsumowaniem jest album. Można się było spodziewać, że będzie to petarda, ale tak na prawdę dostał się nam sporych rozmiarów granat odłamkowy, jeśli nie przeciwpancerny. Mamy “na szczęście” także takie utwory,
jak Over, For East czy What If, które są spokojniejsze i pozwalają odsapnąć od diabelskiego tempa.
Z racji natury tego stylu muzycznego ciężko jest mówić o jakiejś historii opowiedzianej dźwiękami, możemy natomiast śmiało stwierdzić, że cała płyta pełna jest pełna nagrań, z których każde
z powodzeniem mogłoby być singlem i hitem festiwalowym.

Fourward - Expansion

Fourward to zdecydowanie najwyższa liga drum and bassu, zwłaszcza w tej konkretnej odmianie.
Dla fanów nie ma pytania: kupować czy nie kupować? To jest raczej jasne. Wydanie winylowe składa się z dwóch płyt, na których znajdziemy 11 nagrań. Wydanie jest raczej minimalistyczne, przy czym to raczej zaleta. Płyty to standardowe czarnulki, oprawa graficzna skąpana jest w bieli i poza samym kolorowym “fejsem” na froncie, nie dała szansy na popis żadnemu grafikowi-artyście. Główną wartością jest zatem muzyka, a to jest bardzo ważne.

 

 

Może Cię zainteresować:

Etherwood – Blue Leaves

Tides from Nebula – kosmiczny post-rock

Moderat – II

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.