Tides From Nebula – kosmiczny post-rock

Gitarowe granie to coś zupełnie nie z mojej bajki. Nie, żebym był jakoś bezczelnie zamknięty na rzeczy inne niż te, które lubię, ale z rockiem nigdy nie było mi po drodze. Lekki epizod z Linkin Park i Limp Bizkit, odświętne słuchanie Rammstaina i… to właściwie wszystko. Tym bardziej zaskoczyłem znajomych, ba, nawet sam siebie, gdy posłuchałem przypadkiem płyty Safehaven formacji Tides From Nebula i zacząłem jak szalony wysyłać im linki do playlisty. Okazało się, że nie każde gitarowe brzęczenie musi mnie nudzić. Co więcej, może nawet nieźle zainteresować i wkręcić się na dłużej.

Podkreślić jednak trzeba, że winnym jest niejaki post-rock. Sam nie wiedziałem co to jest w sumie, więc poradziłem się popularnego wspomagacza: Wikipedii. Post rock – gatunek rocka alternatywnego, w którym charakterystyczne jest użycie instrumentów typowych dla muzyki rockowej, lecz rytm, progresja, harmonika i barwa dźwięku przy ich pomocy tworzone, są różne od rockowej. Typowa w gatunku jest też redukcja roli wokalu. Jak ktoś nie lubi tej definicji, to inna, bardziej przystępna, nazywa się rockiem instrumentalnym. Czyli grają, nie śpiewają.

Tides from Nebula na winylu

Tides From Nebula to zespół Polski. Choć poprawnie ich określając: nie zespół, a kwartet intrumentalny. Chłopaki są z Warszawy, mają na koncie już cztery albumy, w tym jeden nagrany przy współpracy producenckiej ze Zbigniewem Preisnerem. Nazwa zespołu to, znów za Wikipedią, odniesienie do mgławicy, jako że Panowie kosmosem są zainteresowani, a ponadto taki klimat muzyczny tworzą. Kosmicznie!

Nie trzeba w sumie o tym pisać, bo usłyszycie to już podczas pierwszego słuchania, ale klimat poszczególnych utworów jest… nieziemski. Cała koncepcja, przynajmniej w mojej opinii, została nieźle przemyślana. A nawet jeśli nie, to przypadkiem tworzy świetne połączenie wszystkiego. Nagrania zaczynają się delikatnie, kolejne dźwięki nagromadzają się, nienachalnie budują atmosferę, która w odpowiednim momencie eksploduje. Ta muzyczna supernowa powtarza się dość często, ale za każdym razem dawka energii jest porażająca. Za każdym razem przekonuje do siebie i zwyczajnie się podoba.

Tides from Nebula na winylu

Żeby jednak nie było – elektronika daleko nie uciekła, bo płyta Safehaven okazała się najbardziej elektroniczną spośród dotychczas wydanych przez zespół. Muzycy tym razem zapakowali na album całkiem sporo nowoczesnych brzmień, zarówno tworzonych przez odpowiednie instrumenty, jak klawisze, ale też poprzez nakładanie i filtrowanie np. gitar. Płyta wydaje się momentami bardzo “nierockowa”, ale to tylko złudzenie. Efekt zamierzony.

Wydało się przy okazji (a właściwie ja dowiedziałem się przy okazji), że Tides From Nebula to formacja bardzo popularna, zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Trasy koncertowe w kraju to fajna rzecz, ale trasy zagraniczne to rzecz fajna i prestiżowa. Tak myślę… Wyczytałem, że ten projekt to jeden z czołowych przedstawicieli gatunku w Europie. Wyczytałem także, że mają całkiem sporo fanów na całym świecie (a teraz w dodatku o jednego więcej!).

Tides from Nebula na winylu

W październiku chłopaki grają trasę po Europie, natomiast od 4 listopada zaczynają koncertowanie w Polsce. W sumie będzie to osiemnaście koncertów, więc szanse posłuchania na żywo są całkiem spore. Będzie to, rzecz jasna, promocja albumu Safehaven, ale na playliście znajdą się nagrania z całego dorobku grupy.

 

Zobacz także:

Venter – Venter LP

Captain Fantastic – jest fantastycznie!

No Man’s Sky – gra winyla warta

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.