WEVAL – Half Age

Nie wiem ile macie lat, ale być może pamiętacie utwór Shaggy’ego “Bombastic”, który został wykorzystany w reklamie dżinsów? Albo ten sam produkt reklamowany kawałkiem “Flat Beat” autorstwa Mr Oizo? Za daleko? To może M83 i utwór “Midnight City”, który jednocześnie promował kilka różnych produktów? Albo Selah Sue i “This World” w reklamie batonika?

Mógłbym tak pytać przez kilkanaście akapitów, a i tak pominąłbym coś istotnego… A pamiętacie numer Klenczona w reklamie piwa? 🙂 Jak się nad tym zastanowić: czasem trudno trafić, który produkt miał większą korzyść w wyniku powstania danej reklamy. Czy np. W przypadku Selah Sue większego powera dostała sprzedaż Kinder Bueno czy jej płyty?

A jak było w przypadku chłopaków z Weval?

Penelopa jednak lepiej wpada w oko, niż Chajzer z Vizirem. Zarówno facetom, jak i kobietom.

Gdzieś czytałem, że ta reklama pomogła (dała kopa) i w sumie sprawa jest jasna: sex sells, a muzyka też dobra. Nie jest co prawda przebój chwytliwy na miarę choćby wspomnianych Flat Beat czy Bombastic. Nie ma haczyka, który przebijając kość ciemieniową zostaje nam w głowie i smyra, nie pozwalając zapomnieć o skocznej melodyjce. No ale nie taki był cel chłopaków, nie takie mieli marzenia. Miał być zwyczajnie kawałek dobrej muzyki, która miała zostać wydana i miała podobać się znajomym.

Ja jednak nie zacząłem znajomości z projektem Weval od reklamy, ani nawet od płyty “Half Age” – debiutanckiej EPki, z której pochodzi powyższy utwór. To na niej się jednak skupię, bo debiut to bardzo udany, wyróżniający się z tłumu i w dodatku pojawił się na winylu. Pięknie!

WEVAL - Half Age

Należy odnotować, że o Weval-u wspominam nieprzypadkowo – oto właśnie teraz pojawił się ich pierwszy, długogrający album. Wydany nakładem wytwórni Kompakt, a więc niemieckiej potęgi, która od 18 lat jest synonimem tego, co najlepsze w muzyce klubowej. “Weval” – bo tak się nazywa ów album – to kawał dobrego brzmienia, poukładany od początku do końca, ładnie podsumowujący dotychczasowe osiągnięcia artystów. Takie dziwne “the best of”, ale złożone nie z najlepszych kawałków, tylko z najlepszych pomysłów.

Duet Weval tworzą Harm Coolen oraz Merijn Scholte Albers z Amsterdamu, którzy poznali się pracując w przemyśle filmowym (a właściwie w szkole filmowej). Brzmi poważnie, tym bardziej, że to młode chłopaki są. Z czym to zjeść, gdzie to umiejscowić? Jeśli by zapytać przeciętnego słuchacza muzyki klubowej (czy nawet elektronicznej), z czym muzycznie mu się kojarzy Holandia, to pewnie całkiem sporo osób wskazałoby Armina Van Buurena czy Tiesto, albo nawet całą watahę nowych artystów, którzy tę scenę obecnie reprezentują.

WEVAL - Half Age

Jest to oczywiście dobre skojarzenie, ale bardzo ogólne. To tak, jakby powiedzieć, że w Amsterdamie jest dużo rowerów, dużo kwiatów czy dużo muzeów. Prawda, ale rzeczywistość jest jeszcze ciekawsza. W Amsterdamie rowerów jest znacznie więcej, niż mieszkańców, ¾ cebulek kwiatów pochodzi właśnie z tego miasta, a muzea… jest ich tu najwięcej na świecie, w przeliczeniu na metr kwadratowy. Brzmi ciekawiej, prawda?

Armin, Tiesto, muzyka trance – to oczywiście był przez długi czas znak rozpoznawczy holenderskiej sceny klubowej, tak jak prędzej nieco bardziej pokręcony hardcore. Fajnie jednak, że możemy usłyszeć coś ambitnego, co wybija się ponad te schematy i aktualną modę, jakakolwiek by ona nie była.

WEVAL - Half Age

Duet Weval nie tworzy muzyki zgodnej ze schematami. Niemal każda wzmianka biograficzna informuje, że Merijn interesował się głównie trip-hopem, podczas gdy Harm bardziej skłaniał się ku jazz’owi i muzyce house. Ich wspólne nagrania czerpią pełnymi garściami z tego, co najlepsze w tych nurtach i dzięki temu są ciekawe zarówno dla zatwardziałych fanów elektroniki, jak i przypadkowych słuchaczy. Synergia okazała się kluczem do sukcesu.

Jeśli chodzi o samą EPkę Half Age, to oczywiście jest ona przesiąknięta elektronicznymi dźwiękami. Są to jednak dźwięki bardzo przyjemne, pojawiające się w towarzystwie klasycznych instrumentów klawiszowych czy perkusyjnych. Fajnie ze sobą współgrają, tworzą taki dość ciekawy klimat i nie wiem, może to przez okładkę, ale jest on lekko kosmiczny. Do tego dołożony jest męski wokal, bardzo stonowany, ale jednak charakterystyczny.

WEVAL - Half Age

Muzykę Wevala “sprzedałem” już kilku osobom i dotychczas nie spotkałem się z opiniami innymi, niż pochlebne. Jeśli zapoznanie się z tym materiałem i przypadnie Wam on do gustu, to całym sobą polecam przesłuchanie także pozostałej twórczości młodych Holendrów. Po debiutanckiej EPce pojawiła się jeszcze kolejna: “Easier”, a następnie – poprzedzony kilkoma singlami – 10 czerwca bieżącego roku pojawił się wspomniany wcześniej album zatytułowany po prostu “Weval”.

Możecie słuchać, a ja kiedyś na pewno o nim napiszę…

 

Zobacz także:

Venter – Venter LP

Flume – Flume

Dapayk & Padberg – Smoke

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Zapisz się do newslettera, aby zawsze być na bieżąco!

Zero spamu!

Tylko powiadomienia o nowych postach.